Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2015

Zielono na talerzu

Prosty przepis wykorzystujący dostępność "zieleniny" w wiosennym okresie.

Składniki:
szczypiorek z cebuli i/bądź z czosnkuliście mleczu (mniszka lekarskiego)pokrzywa (sparzona) szczawmłode liście chrzanu lubczyk (opcjonalnie) Powyższe zielone po umyciu siekamy drobno. My jemy z jajkami ugotowanymi na twardo, polanymi jogurtem z majonezem. Można tak długo spożywać, jak długo mamy dostęp do młodych składników. 

SMACZNEGO :-).

Forum dla miłośników minimalizmu i prostego życia

Chciałeś kiedyś zadać jakieś pytanie na temat minimalizmu? Nie wiedziałeś jak zacząć? Nie wiedziałeś, gdzie zgłosić się po pomoc? Od dzisiaj już nie musisz się zastanawiać.

Po udanych testach chciałbym Was, drodzy Czytelnicy, zaprosić na forum dla miłośników, tak jak w tytule, minimalizmu i prostego życia.

Forum powstało specjalnie dla Ciebie.

Mam na dzieje, że zbudujemy społeczność, która nie będzie krępowała się pomóc drugiemu w potrzebie.

Zajrzyj.
PodCytatem.pl/Forum Forum miłośników minimalizmu i dobrowolnej prostoty

PS.
Jakby ktoś nie znał tytułu książki Anny Mularczyk-Meyer (który jest potrzebny do założenia konta) chodzi o "Minimalizm po polsku" ;-) (Wpisujemy "Minimalizm po polsku" bez cudzysłowów)

Pozdrawiam, admin forum.

Ostatnie dziecko lasu

Jakie były najważniejsze okolice Twojego dzieciństwa?

Dla mnie taką szczególną okolicą było wiejskie gospodarstwo moich dziadków na Kujawach, gdzie co roku spędzałem dwa miesiące wakacji. Było to miejsce nieskrępowanej eksploracji świata przyrody i obcowania z ludźmi, którzy swoje życie ściśle związali z jej twardymi prawami. Świata, do którego z każdym rokiem uzyskiwałem coraz szerszy przystęp - przy żniwach (wówczas jeszcze bez kombajnu i traktora) liczyła się każda para rąk, nawet tych miastowo-dziecięcych.
Przewiązywanie krów na pastwisku i zaganianie ich pod wieczór do obory, wywożenie obornika, układanie snopków na drabiniastym wozie i w stodole aż do pułapu, spacery po świeżym rżysku, wirowanie miodu ze złotych plastrów, mleko prosto od krowy, znojne gracowanie haczką buraków i majeranku, zbieranie szumiących makowin, smak zbożówki z kanki pod cieniem akacji, nocne koncerty cykad, asystowanie przy narodzinach prosiąt i cieląt czy zarzynaniu kury na niedzielny obiad. Wszystko to…

Drugie życie śmieci

Kiedyś pisałem o nowym życiu rzeczy w poście tutaj.Teraz chciałbym napisać o śmieciach, które w pierwszym odruchu wyrzucamy jako coś, co nam nie jest potrzebne, co zajmuje miejsce, swoją rolę już spełniło. A my zbieramy :-). Konkretnie: 
rolki po papierze, zakrętki, pudełka po kremach, sprężynki, pudełka po zapałkach, kapsleOgraniczeniem jest tylko wyobraźnia dzieci i nasze M z piwnicą, gdzie można to pomieścić :-). Oczywiście, że zapełniamy kilka pudełek do przechowywania, jednak miejsce warto znaleźć. A po co to?

Pierwszy argument jest taki, że bardzo często czegoś potrzeba na "już" na zajęcia. Najczęściej przypomina się wieczorem, że na jutro jest niezbędna jakaś magiczna rzecz. Nie trzeba pisać, jakim zbawieniem jest taki ukryty skarb.

Drugi to możliwość zorganizowania warsztatów dla dzieci. Podczas ostatnich ferii zimowych udostępniliśmy naszej czwórce + kuzynom zawartość takich zbieranych pudełek. Radość ogromna, praca przy rozłożonym stole, każdy może brać i budować to, …

Dobrze wykorzystać święta

Święta wielkanocne dobiegły końca. Nie obchodzę ich w sposób tradycyjny, co nie znaczy, że i w moim domu nie zalega nadprogramowe jedzenie. Święta najczęściej spędzamy z teściami, a oni uwielbiają gotować, piec, przygotowywać jedzenie i na nic się zda tłumaczenie, żeby nie było tego aż tyle! Ale znalazłam na to sposób. Nie lubię wyrzucać jedzenia. Mogę właściwie mieć w tym względzie czyste sumienie, bo czego nie zjemy, zjedzą kury, których mamy dziesięć sztuk.

Po świętach najczęściej zostaje pieczywo i jajka. To pierwsze wysuszam na kaloryferze i przerabiam na bułkę tartą, to drugie przerabiam na pastę, urozmaicam różnymi różnościami typu rzeżucha, rzodkiewka. Do kanapki jak znalazł. Podobnie rzecz ma się z sałatkami. Te lubię ogromnie i robię zapamiętale! Ale kilku kilogramów nie przeje nawet taki ich pasjonata jak ja. I tu znów można ich użyć na kanapki. Jeśli nie: patrz, kury. Ciasta i ciastka mnie nie dotyczą, gdyż tego nie robię. Za to moja teściowa tak. Oczywiście zawsze coś zos…

Na finiszu

Dobiegamy do końca Wielkiego Postu. Może pomógł nam w tym trójbój - post, jałmużna i modlitwa, a może inne umartwienia bądź wyrzeczenia, jak np. ograniczenie bycia on-line non-stop (polecam - testowałem osobiście).
Zostało już niewiele: finisz składający się z Triduum, zakończony Wielką Nocą.

Dla wszystkich Czytelników i Współautorów z życzeniami zgłębienia tajemnicy Wielkiej Nocy.