Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2015

Szczęście nicnierobienia

Okazuje się, że w dzisiejszym, zabieganym świecie leniuchowanie nie jest proste i urasta do rangi niełatwej umiejętności, o czym przekonuje Urlich Schnabel w „Sztuce leniuchowania”. Żyjemy bowiem w czasach kultu produktywności i oduczyliśmy się sztuki nicnierobienia.

Temat "słodkiego lenistwa" był już poruszany na blogu, bowiem dobrze wpisuje się w ideę prostego życia.

W leniuchowaniu istotne jest nie to, co robimy, ale to, że docieramy do punktu, w którym ponownie czujemy i dostrzegamy nasze rzeczywiste potrzeby, dzięki czemu życie zyskuje dla nas na znaczeniu. Tak pojętego leniuchowania możemy doświadczać podczas inspirujących rozmów, gry, która całkowicie nas pochłania, wędrówek lub muzykowania, a nawet pracy, czyli w tych momentach, które mają wartość same w sobie i nie poddają się nowoczesnej logice oceniania.

Do leniuchowania potrzebujemy czasu, a tego nieustannie nam brakuje. To jednak nie kwestia coraz lepszych technik skutecznego nim zarządzania. Czy nie jest tak, …

Efekt przeprowadzki – jak się spakować, rozpakować i przeprowadzić

Gdy myślę o tym, żeby mieć mniej rzeczy wokół siebie, od razu pojawiają mi się w głowie wszystkie te obrazy mieszkań, w których pomieszkiwałam przez ostatnie kilkanaście lat. W sumie, w moim dorosłym życiu, licząc od 22-ego roku życia, przeprowadzałam się 11 razy. Po drugim razie szczerze znienawidziłam przeprowadzki. Ale wtedy jeszcze taszczyłam ze sobą prawie wszystko, co miałam, a trochę tego było.

Wiecie, jaki moment lubiłam w nowym mieszkaniu najbardziej? Kiedy NIC nie zostało jeszcze wypakowane. Wchodziłam do mieszkania i był ideał:  podstawowe sprzęty, pusta podłoga, żadnych ozdób. Tylko tak się długo nie da. Wkrótce na podłodze pojawiały się papiery, książki, a na biurku czy stole znów…papiery (charakter mojej pracy pozwala na gromadzenie tylu papierów, ile dusza zapragnie), jakieś ozdoby, prezenty, płyty, ciuchy i tak dalej. Sami wiecie.
I człowiek się do tego przyzwyczajał, bo jak inaczej funkcjonować. Marzyłam o byciu wolnym duchem, z jedną walizką, która snułaby się ze mn…

O życiu z pasją

Serdecznie witam w gronie współautorów Gabrielę i zapraszam do lektury jej pierwszego wpisu na Drodze do prostego życia...

Kiedy myślę o DOBROWOLNEJ PROSTOCIE, myślę o nieprzywiązywaniu się do rzeczy, WOLNOŚCI myślenia i życiu według własnego scenariusza, bez kopiowania lifestylowych trendów. Celowo mówię o stylu życia, ponieważ pojęcie „dobrowolnej prostoty” dotyczy zarówno aspektów materialnych/fizycznych, jak i duchowych, emocjonalnych oraz intelektualnych. To bardzo szeroki temat i każdy ma trochę inne do tego podejście, co stanowi o jego uroku. Dlatego mój pierwszy wpis na blogu będzie dotyczył wolności i życia z pasją.

WZOROWY UCZEŃ VERSUS PASJONAT
Jakiś czas temu trafiłam na filmik na YT o. Szustaka, w którym mówi o istocie pasji w życiu:


I aż przyklasnęłam, ponieważ w naszym kraju wciąż za dużą wagę przywiązuje się do tego, żeby zdobywać oceny, dyplomy, papierki i tytuły, karmimy się „mgr” czy „dr” przed nazwiskiem. Rzadko kiedy bierze się pod uwagę to, czy ktoś podąża ścieżką …

DIY: Jak zrobić niedzielę w środku tygodnia!

Mój poniedziałek. Wstałam wcześniej, zaparzyłam ulubioną kawę w kawiarce, włączyłam muzykę. Spojrzałam za okno sprawdzając, jak bardzo zmienił się świat w czasie, gdy spałam. Wysłałam mężowi sms z życzeniami miłego dnia (mam tendencję do układania rymowanek). Przez chwilę cieszyłam się widokiem moich brykających kociaków. Uświadomiłam sobie, że żyję….  i podziękowałam za to! Twój poniedziałek? Ale co tam poniedziałek, jeśli po nim jest jeszcze wtorek, środa, czwartek, piątek aż wreszcie…. piątek po południu!! Czyli weekend!

W weekend otwiera się prywatne wesołe miasteczko: normalne śniadanie, mnóstwo planów, jacyś znajomi na wieczór, wypad za miasto, seks, butelka wina + (dodaj, co tam chcesz).
Życie wielu ludzi zaczyna się w sobotę, a kończy w poniedziałek! Twoje też? Jeśli tak właśnie działasz -w systemie weekendowym- mam dla Ciebie kilka całkiem pokrzepiających informacji:

Nie od parady działamy, jako ludzie, na zasadzie regularności: potrzebny jest nam tak samo sen, jak i pożywienie. …

O dobrym zbieractwie

Wraz z wiosennym przebudzeniem przyrody ten pomysł coraz bardziej pobudza moją wyobraźnię. Mając na myśli dobre zbieractwo, nie chodzi mi bynajmniej o kolekcjonowanie rzeczy.

"Popatrzmy na tę olbrzymią, drapieżną, ryczącą matkę, którą posiadamy -Naturę - jak leży przy nas przepełniona pięknem i czułością dla swoich dzieci tak, że przypomina samicę  lamparta. Niestety, tak wcześnie jesteśmy odłączeni od jej piersi i zapędzeni w społeczeństwo, w kulturę, która jest oddziaływaniem na człowieka" - pisał Henry David Thoreau w "Sztuce chodzenia" (w tłum. Piotra Madeja).

Idea powrotu do zbieractwa ma nam przypomnieć o korzyściach płynących z odnowienia naszego związku z przyrodą. Zapominamy, że biologicznie wcale się nie zmieniliśmy. Pod względem genetycznym niczym się nie różnimy od ludzi pierwotnych. Ciągle jesteśmy łowcami-zbieraczami. Jednakże coraz bardziej, zamknięci w czterech ścianach, otoczeni przez rzeczy, zajęci elektronicznymi gadżetami, oddalamy się od tego…

Wymowność rzeczy

To tytuł książki, którą dzisiaj wypatrzyłem na dworcu kolejowym wśród innych przecenionych tytułów. Z książkami, podobnie jak z ludźmi, zdarzają się spotkania przypadkowe, ale co do których podskórnie czujemy, że mogą dać początek czemuś ważnemu. Tak było tym razem. 

W przeciwieństwie do minimalizmu, w dobrowolnej prostocie -tak jak ją rozumiem- nie staram się być przeciwnikiem rzeczy, ale próbuję przywrócić należne im miejsce i nawiązać z nimi właściwe relacje. Rozumiem, że tak wyraźna w minimalizmie chęć pozbycia się jak największej ilości przedmiotów jest próbą okiełznania nadmiaru, przesytu i współczesnego zalewu tandetą, odzyskania wolnej przestrzeni. Ja jednak szukam umiarkowania, mając świadomość, że rzeczy mogą i powinny być naszym sojusznikiem, tak jak były nim, towarzysząc człowiekowi przez tysiąclecia.  "Wymowność rzeczy" Zdzisława Skroka (ur. 1950), archeologa i publicysty, wydanej w 2012 r., może być przewodnikiem w takim właśnie pojmowaniu rzeczy.

Mam nadzieję,…

Minimalista w pięciogwiazdkowym hotelu

Ilekroć czytam założenia minimalizmu lub Wasze historie o wkraczaniu na minimalistyczną ścieżkę, odnajduję się w tym. Już mogę powiedzieć, że się odnajduję, ale przez lata toczyłam bój z samą sobą. Bo ja jestem osobowością typu: wszystko albo nic. Zatem jeśli przyjmuję minimalizm, to tak skrajny jak się tylko da. I w zupełności. W przeciwnym razie narażam się na rozdwojenie, które spędza mi sen z powiek.

Pewnego dnia jednak okazało się, że człowiek taki jak ja potrafi być zupełnie szczęśliwy, DOSTOSOWUJĄC SIĘ do okoliczności. Wiecie, co mnie tego nauczyło? Słowa apostoła Pawła! Cytuję: „Umiem się ograniczyć, umiem też żyć w obfitości; wszędzie i we wszystkim jestem wyćwiczony; umiem być nasycony, jak i głód cierpieć, obfitować i znosić niedostatek.” (List do Filipian 4,12).

Kiedy to przeczytałam, uświadomiłam sobie, że to o mnie. To była moja codzienność zawarta w tych słowach. Początkowo nie nazwałam jej, ale gdy to przeczytałam, przyszło objawienie; mogę być wolnym człowiekiem. N…